#6 – 7 klasa#7 – 8 lat #edukacja finansowa#kieszonkowe  

#porady

 

"Nie wiem, gdzie rozeszła się kasa”: jak rozmawiać z nastolatkiem o codziennych małych wydatkach

Coś do jedzenia po lekcjach, drobny zakup w aplikacji, przejazd hulajnogą, kawa ze znajomymi. Żaden z tych wydatków nie wydaje się szczególnie duży, ale pod koniec tygodnia lub miesiąca może się okazać, że z kieszonkowego nic nie zostało. Nastolatek może wtedy powiedzieć: „Nie wiem, gdzie rozeszła się kasa”. I rzeczywiście może tego nie wiedzieć. Przy wielu drobnych transakcjach łatwo stracić orientację, zwłaszcza gdy płaci się kartą lub telefonem. Warto jednak odróżnić dwie sytuacje. Pierwsza to taka, w której nastolatek sam widzi problem i ma poczucie, że pieniądze „gdzieś zniknęły”. Druga to sytuacja, w której rodzic uważa, że dziecko wydaje za dużo albo „rozwala kasę”, podczas gdy nastolatek wcale tak tego nie odbiera. W obu przypadkach potrzebna jest rozmowa, ale punkt wyjścia powinien być inny.

Gdy nastolatek sam mówi: „Nie wiem, gdzie rozeszła się kasa”
Jeśli nastolatek sam zauważa problem, warto to docenić. To znaczy, że zaczyna przyglądać się swoim wydatkom i widzi, że nie do końca nad nimi panuje. Nie trzeba od razu oczekiwać, że będzie wiedział, jak to zmienić. Zarządzania budżetem trzeba się nauczyć i rodzice mogą w tym pomóc. Dobrym pierwszym krokiem jest zachęcenie go, żeby sam sprawdził historię konta. Płatności kartą lub telefonem mają tę wadę, że pieniądze elektroniczne są mniej „widoczne” niż gotówka, ale mają też dużą zaletę: każda transakcja zostawia ślad. Można więc sprawdzić, na co faktycznie poszły pieniądze. Nie chodzi o to, żeby rodzic siadał z nastolatkiem i rozliczał każdą złotówkę, ale o to, by pokazać mu prosty sposób działania: kiedy masz poczucie, że pieniądze „gdzieś się rozeszły”, zajrzyj do historii rachunku, znajdź powtarzające się wydatki i zastanów się, czy były zgodne z tym, na czym ci zależy. Często już samo przejrzenie historii konta pozwala coś zauważyć. Na przykład, że dużo pieniędzy poszło na jedzenie poza domem, albo że drobne zakupy w aplikacjach zdarzają się częściej, niż się wydawało. Jeśli nastolatek korzysta również z gotówki, można podpowiedzieć mu, żeby przez kilka dni zapisywał wszystkie wydatki lub zbierał paragony.

Nie tylko: „Na co wydałeś?”
Samo ustalenie, na co poszły pieniądze, to jednak dopiero początek. Warto zachęcić nastolatka, żeby podzielił się swoimi wnioskami. Ważne jednak, żeby nie zatrzymać się na pytaniu: „Na co wydałeś?”. Bardziej użyteczne może być: „Które wydatki cię zaskoczyły?” albo „Co następnym razem chciałbyś zrobić inaczej?”. Taka rozmowa może zachęcić nastolatka do szukania rozwiązań.

Gdy to rodzic ma poczucie, że nastolatek „rozwala kasę”
Inaczej wygląda sytuacja, gdy problem widzi przede wszystkim rodzic. Dorosłemu może się wydawać, że nastolatek wydaje za dużo na jedzenie poza domem, kosmetyki, gry, ubrania czy spotkania ze znajomymi. Ale to, co rodzic uważa za zbędny wydatek, nie musi być tak odbierane przez dziecko. Nie oznacza to, że rodzic powinien całkowicie powstrzymywać się od komentowania czy pokazywania własnej perspektywy. Przeciwnie - rozmowy o tym, dlaczego warto część pieniędzy odkładać i jak planować większe wydatki są ważnym elementem edukacji finansowej. Ważny jest jednak sposób prowadzenia takiej rozmowy. Dobrze pokazywać własny punkt widzenia, ale jednocześnie próbować zrozumieć, co dany wydatek znaczy dla dziecka. Jeśli nastolatek świadomie przeznacza pieniądze na coś, na czym mu zależy, i rozumie, że oznacza to rezygnację z innych rzeczy, nie musi to świadczyć o złym zarządzaniu budżetem. Rodzic może więc pokazywać własny punkt widzenia i wyjaśniać, dlaczego uważa oszczędzanie czy planowanie za ważne, ale bez przekazu: „Ja wiem lepiej, jak powinieneś wydawać swoje pieniądze”.

Rozmawiajcie o wydatkach na co dzień
Rozmowy o pieniądzach nie powinny pojawiać się dopiero wtedy, gdy kieszonkowe się skończy albo rodzic uzna, że nastolatek wydał je nierozsądnie. Powinny być czymś naturalnym, odbywającym się na co dzień. Warto w domu rozmawiać otwarcie o tym, na co i dlaczego oszczędzamy oraz omawiać codzienne decyzje finansowe. Właśnie w takich codziennych rozmowach rodzic ma szansę pokazywać własny sposób myślenia o pieniądzach. Ważne, żeby nie robić tego wyłącznie wtedy, gdy chcemy skomentować zachowanie dziecka, bo wtedy łatwo odebrać to jako ukrytą krytykę. Jeśli rozmowy o własnych decyzjach pojawiają się także bez związku z aktualnymi wydatkami nastolatka, mogą po prostu dawać mu do myślenia i podsuwać rozwiązania, z których skorzysta wtedy, gdy sam będzie ich potrzebował. Taka otwartość ułatwia też rozmowę o nawykach. Można wspólnie zastanawiać się nad tym, dlaczego łatwiej wydać pieniądze pod wpływem chwili albo dlaczego drobne zakupy potrafią niezauważenie pochłonąć sporą część budżetu. Nie chodzi o wytykanie nastolatkowi jego błędów ani szczegółowe kontrolowanie wydatków, lecz o stworzenie przestrzeni, w której może sam zacząć się nad nimi zastanawiać.

Podpowiadaj, ale nie kontroluj
Jeśli nastolatek potrzebuje wsparcia, rodzic może podpowiedzieć konkretne sposoby lepszego zarządzania budżetem, takie jak regularne sprawdzanie salda, odkładanie części pieniędzy na wybrany cel czy odczekanie chwili przed dokonaniem zakupu. Powinny to jednak być propozycje, a nie system kontroli narzucony przez rodzica. Warto pozwolić nastolatkowi wypracować własne sposoby radzenia sobie z budżetem, a także pozwolić mu popełniać błędy. 

Gdy pieniądze kończą się przed czasem
Jeśli nastolatek wyda całe kieszonkowe przed kolejną wypłatą, rodzic nie powinien dopłacać. Naturalną konsekwencją powinno być to, że do kolejnej wypłaty zabraknie pieniędzy na przyjemności. Nie oznacza to oczywiście, że dziecko zostaje bez jedzenia, leczenia czy rzeczy potrzebnych do szkoły - podstawowe potrzeby nadal pozostają odpowiedzialnością rodziców. W takiej sytuacji szczególnie ważny jest sposób rozmowy. Komentarze w rodzaju „A nie mówiłam?” raczej niczego nie uczą, tylko wywołują potrzebę obrony własnych decyzji. Lepiej zapytać: „Co tym razem poszło inaczej niż planowałeś?” albo „Co możesz zrobić inaczej następnym razem?”. Czasem jednak odpowiedź może brzmieć: „Nic. Wiedziałem, że tyle wydam i było warto”. I to może być całkiem rozsądne, jeśli nastolatek świadomie przyjmuje konsekwencje swoich decyzji. Celem nie jest przecież to, żeby wydawał pieniądze dokładnie tak, jak zrobiłby to rodzic.

Słowa „Nie wiem, gdzie rozeszła się kasa” mogą być dobrą lekcją
Najważniejsze jest, żeby nastolatek z czasem potrafił sam zauważać swoje wydatki, rozumiał ich konsekwencje i coraz bardziej świadomie decydował, na co chce przeznaczać swój budżet. Rodzic może mu w tym bardzo pomóc - pokazując konkretne narzędzia, zadając pytania i otwarcie rozmawiając w domu o pieniądzach. W ten sposób stwierdzenie „Nie wiem, gdzie rozeszła się kasa” może stać się początkiem dobrej lekcji zarządzania pieniędzmi. 

Autor:
dr Agata Trzcińska

Artykuły